środa, 21 lutego 2018

Zaułek łez



Kiedy czujemy potrzebę uporządkowania wrażeń z obejrzanej wystawy znaczy to, że dane nam było zobaczyć coś niezwykłego, coś co domaga się utrwalenia w pamięci. To właśnie poczułem po wnikliwym obejrzeniu asamblaży Jerzego Kozierasa w Galerii Plastycznej Obornickiego Ośrodka Kultury. Dane mi było uczestniczyć w oprowadzeniu autorskim, dzięki czemu mogłem nie tylko zobaczyć prace, ale również posłuchać o kontekstach ich tworzenia. Asamblaże to obrazy trówymiarowe. Są odmianą kolaży. Powstają z gotowych elementów. Ciekawe jest źródło, z którego Kozieras czerpie materiały do swoich prac. Otóż wszystkie te elementy pochodzą z wysypiska śmieci. Nie jest to takie pierwsze z brzegu wysypisko. To wysypisko odkryte w trakcie budowy osiedla na wrocławskim Gaju. Wysypisko to funkcjonowało w mieście w okresie międzywojennym. Ziemia ukrywała więc przedmioty-śmieci niewspółczesne, przedmioty z minionej epoki. Śmieci to coś zbędnego, coś co usuwamy z własnego otoczenia i ukrywamy w wyznaczonych miejscach ich magazynowania. To rzeczy bezwartościowe. Z upływem lat nabierają jednak wartości. Po kilkuset lub jeszcze lepiej kilku tysiącach lat nabierają wartości archeologicznej, stanowiąc obiekty badania kultury materialnej minionych epok. Z dystansu kilkudziesięciu lat śmieci pozostają tylko śmieciami, ale ich analiza pozwala powiedzieć coś o momencie historycznym. Wśród znalezionych przez Kozierasa przedmiotów nie ma dyskietek, halogenowych żarówek, drukowanych płytek elektronicznych i tym podobnych odpadów współczesności. Są tam natomiast porcelanowe korki po piwie z nazwami browarów, klepki skrzyń z nazwami producentów, czy składów handlowych, porcelanowa stłuczka, z której moglibyśmy odtwarzać dawne naczynia jak greckie wazy starożytne. 



W wysypisku znaleźć można również przedmioty codziennego użytku lub ich fragmenty: grzebień, sztućce, krucyfiks. Wszystkie te przedmioty wskazują na swoją historię, wydają się ukrywać jakąś tajemnicę, mają duszę chciałoby się powiedzieć. Jerzy Kozieras jest bardzo wrażliwy na te sygnały, dlatego też wykorzystuje znaleziska jako materiał do budowania kompozycji artystycznych. W kompozycjach tych czytelne stają się zakodowane w przedmiotach informacje. Równocześnie zespół przedmiotów zintegrowanych w obraz tworzy nową opowieść, nową fabułę. Asamblaże Kozierasa wskazują na rzeczywistość transcendentną, ukrytą gdzieś w tle współczesnego widoku świata. Wydaje się, że przeszła epoka, minione zdarzenia nie przepadły zupełnie, nie zamieniły się w nicość. Tamto istnienie funkcjonuje gdzieś równolegle. Mamy do niego dostęp dzięki możliwościom naszego umysłu, dzięki umiejętności zestawiania znaków przeszłej materii, dzięki wyobraźni, dzięki wrażliwości wreszcie. Poprzez odnalezione na śmietniku przedmioty zestawione w artystyczne kompozycje dotknąć możemy minionego czasu, poczuć zew dawnych opowieści, poczuć codzienne zmagania z materią życia tamtych ludzi, dla których poprzez te właśnie przedmioty realizowało się poczucie współczesności. Bo każde pokolenie utożsamia współczesność z pewnymi materialnymi przedmiotami. Samo pojęcie współczesności i związane z nim poczucie nowoczesności nieustannie ewoluuje. Dla tamtych pokoleń nowoczesne były ceramiczne korki zamykające butelki z piwem. Dla nas dziś nowoczesne będę aluminiowe puszki i plastikowe opakowania. Starzejące się przedmioty uwiązane są do epok, z których pochodzą. Utrwalone zostaje ich znaczenie. Tworzone przez Jerzego Kozierasa kompozycje odwołują się do tych znaczeń i tworzą zarazem nową jakość, nowe opowieści, nowe znaczenia. Wśród oglądanych prac sporo jest pejzaży, planów miast, odniesień do obiektów architektonicznych. Obrazy wydają się być oknami do jakiegoś niesamowitego świata. Ten świat nie zawsze jest intrygujący, pasjonujący poznawczo. Czasami wydaje się groźny, tak jakbyśmy otworzyli okno do rzeczywistości rodem z horroru. Dzieje się tak wówczas gdy - dla przykładu – elementami tworzonego obrazu są dziecięce zabawki, a raczej ich fragmenty, główki laleczek, rączki, nóżki, wtopione w masę użytą do spojenia kompozycji. Najważniejszym doznaniem w trakcie oglądania prac jest świadomość, że te trójwymiarowe obrazy mówią. Pustą, białą przestrzeń sal galerii wypełniły obiekty, z których nieustannie wysyłane są jakieś wiadomości, tworzące nawet pewien nadmiar informacyjny. Trochę tak jakbyśmy znaleźli się w sali, w której zgromadzono odbiorniki radiowe, które nastrojone są na różne stacje, a nakładające się dźwięki tworzą wrażenie szumu, z którego docierają do nas pojedyncze słowa. Tym różnią się prace Kozierasa od harmonijnych, spójnych, kompozycji klasycznych, tchnących ładem i spokojem. I dlatego też wystawa ta określona może być jako fascynująca. Artysta nadał ekspozycji tytuł związany z napisem na jednym z obrazów: „Zaułek kamiennych łez”. To bardzo dobry tytuł, bo zaułek kusi czymś niezwykłym a kamienne łzy wskazują na nostalgię i melancholię. Melancholia, gdy nie jest oznaką choroby, jest piękna.   






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz